Blog
Czy integracja ma sens w małym* zespole?

Czy integracja ma sens w małym* zespole?

Zdecydowanie większy, niż się wydaje

* małym zespołem nazywamy grupę liczącą do 20 osób.

„Przecież jest nas tylko kilkoro.” To zdanie słyszeliśmy wiele razy.

Zwykle stoi za nim przekonanie, że integracja jest potrzebna tylko dużym firmom. Tam, gdzie ludzie się nie znają. Gdzie pracują w różnych działach, na różnych piętrach, czasem w różnych miastach.

Mały zespół wydaje się niewymagającym większej uwagi. Ale to złudzenie.

W małym zespole nie da się schować. Każda emocja, każde niedopowiedzenie i każdy brak zrozumienia mają znaczenie, bo wpływają na wszystkich.

To właśnie w małych zespołach relacje nie są dodatkiem do pracy. Są jej fundamentem.

Wiemy coś o tym, bo sami jesteśmy takim zespołem. Jest nas pięcioro.

Bliskość nie zawsze oznacza zrozumienie

W pracy każdy działa w swojej roli. Ktoś odpowiada za klientów. Ktoś za organizację. Ktoś inny za szczegóły, których nikt inny nawet nie zauważa. Z czasem zaczynamy widzieć siebie głównie przez pryzmat tych funkcji.

Integracja wyciąga ludzi z tego schematu.

Nagle okazuje się, że Ewa, która zwykle milczy, podejmuje najtrafniejsze decyzje.
Krzysiek zaczyna naturalnie prowadzić grupę, a pani Jola pokazuje dystans i poczucie humoru, którego wcześniej nikt się po niej nie spodziewał.

To nie są wielkie rzeczy. Ale zmieniają sposób, w jaki ludzie później ze sobą pracują.

Zadanie na teraz: „Narysuj dom”

Chcesz szybko przekonać się, jak różnie można odbierać na pozór oczywiste rzeczy?

Poproś swój zespół o chwilę uwagi.
Daj każdej osobie kartkę i długopis. Powiedz tylko jedno zdanie:

„Narysuj dom.”

Nie dodawaj żadnych wyjaśnień ani wskazówek.
Po minucie zbierz rysunki i połóż je obok siebie.

Zobacz, co się wydarzyło.


Wykonaliśmy to ćwiczenie w naszej grupie.

Każdy z nas dostał dokładnie to samo polecenie: „narysuj dom”.
Powstało pięć zupełnie różnych światów.

I to jest sedno.

Nie różni nas zdolność rysowania.
Różni nas sposób patrzenia.

Co to pokazuje?

To zadanie uświadamia jedną prostą rzecz:

ludzie nie reagują na rzeczywistość.

Reagują na własną interpretację rzeczywistości.

Dla jednej osoby „dom” to bezpieczeństwo.
Dla innej – konkretna architektura.
Dla kogoś – wspomnienie.
Dla kogoś innego – funkcja.

W pracy dzieje się dokładnie to samo.

Kiedy ktoś mówi:
zróbmy to szybko

dla jednej osoby to znaczy „dzisiaj”,
dla innej „w tym tygodniu”,
a dla jeszcze innej „bez zbędnego analizowania”.

Każdy słyszy to samo zdanie. Każdy rozumie coś trochę inaczej.

I właśnie tutaj najczęściej zaczynają się nieporozumienia.

Sami niejednokrotnie się o tym przekonaliśmy.

Dlaczego to jest ważne w integracji

To ćwiczenie pokazuje, że różnice w zespole nie wynikają ze złej woli.
Wynikają z doświadczeń, skojarzeń i sposobu myślenia.

Kiedy ludzie zobaczą to na własne oczy, zaczynają mieć do siebie więcej
cierpliwości.

Zamiast myśleć:
„on robi to źle”

zaczynają myśleć:
„on widzi to inaczej”.

Zauważenie tej różnicy zmienia sposób współpracy.

W małym zespole nic się nie rozmywa

W dużej firmie napięcie między dwiema osobami może pozostać na marginesie.
W małym zespole odczuwają je wszyscy.

Tak samo działa zaufanie. Jeśli się pojawi, wzmacnia całość.

Nie ma anonimowości. Każdy ma wpływ na atmosferę, tempo pracy i to, czy
innym chce się wstawać rano do pracy.

Dlatego gra integracyjna nie jest tylko dodatkiem do corocznego wyjazdu.
Jest momentem, w którym zespół może zobaczyć siebie inaczej, niż zwykle.

Najważniejsze jednak dzieje się po integracji

Choć sama gra integracyjna jest fantastycznym przeżyciem, to najważniejsze
zaczyna się dziać później.

To właśnie wtedy widać prawdziwy efekt przeżycia dobrze skonstruowanej
integracji i nie jest to kwestia wielkości firmy.

To kwestia tego, czy ludzie mają szansę zobaczyć siebie poza codziennym
kontekstem.

Mały zespół nie jest mniejszą wersją dużego zespołu.

To jego fundament.

Jak to wygląda w naszej grupie?

Pewnie zastanawiacie się, czy my sami w jakiś sposób się integrujemy.

Oczywiście, że tak!

Chodzimy razem do escape roomów, urządzamy sobie urodziny, wymyślamy różne
aktywności i staramy się wtedy nie rozmawiać o pracy.

Z różnym skutkiem.

Bo jak tu nie rozmawiać o czymś, co się naprawdę kocha? 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do treści